Pies stróżujący w kosztach firmy: kiedy fiskus „kupuje” argumenty, a kiedy je podważa?

Coraz więcej przedsiębiorców pracujących w domu zastanawia się, czy wydatki na psa stróżującego da się rozliczyć w firmie i jak podejść do VAT. Interpretacje pokazują, że samo posiadanie psa nie wystarcza, a uzasadnienie musi być spójne i dobrze udokumentowane.  

Z jednej strony fiskus potrafi uznać zakup, utrzymanie i szkolenie psa za wydatek zabezpieczający przychody, z drugiej – odrzuca argumenty o promocji czy „poprawie nastroju”. Różnice wynikają głównie z tego, jak realnie pies ma chronić majątek firmowy i czy da się oddzielić użytek prywatny od firmowego. W praktyce decydują detale: miejsce prowadzenia działalności, charakter przechowywanych zasobów i ryzyka, które przedsiębiorca potrafi wykazać. 

Kiedy pies stróżujący może wejść w koszty firmy? 

W korzystnej interpretacji z 8 listopada 2021 r. dyrektor KIS dopuścił zaliczenie do kosztów wydatków na zakup, utrzymanie i wyszkolenie psa, który miał pilnować biura księgowego zlokalizowanego w domu. Istotne było to, że w budynku przechowywano dokumenty, sprzęt i narzędzia potrzebne do pracy, a właściciel często wyjeżdżał do klientów. Organ uznał, że pies ma realnie zabezpieczać źródło przychodów, czyli ograniczać ryzyko włamania i utraty firmowych zasobów.  

W tym przypadku zadziałała logika „ochrona majątku firmowego = ochrona przychodów”, a nie ogólne przekonanie, że pies po prostu „zwiększa bezpieczeństwo”. Trzeba jednak pamiętać, że interpretacja chroni wyłącznie w granicach opisanego stanu faktycznego i nie zastąpi dowodów w razie kontroli. To podatnik musi pokazać związek wydatku z działalnością i mieć porządną dokumentację. 

Dlaczego fiskus odrzuca argumenty marketingowe i „dobrego samopoczucia”? 

Problemy zaczynają się wtedy, gdy pies ma jednocześnie pełnić kilka ról, a część z nich ma charakter wizerunkowy albo osobisty. W interpretacji z 17 marca 2023 r. dotyczącej przedsiębiorcy z branży IT dyrektor KIS zakwestionował tezę, że publikowanie materiałów z psem i „pozytywny odbiór” przekładają się na przychody w sposób obiektywny. Organ wskazał też, że trudno racjonalnie powiązać psa z usługami IT, jeśli ma on pełnić funkcję „magnesu” na klientów.  

Jednocześnie fiskus zostawił uchylone drzwi w części stricte stróżującej, ale podkreślił, że przy działalności w domu kosztem może być co najwyżej część wydatków – proporcjonalnie do wykorzystania na potrzeby firmy.  

Jeszcze ostrzej oceniono podobny wniosek z 30 września 2024 r., gdzie pojawiły się wątki marketingowe i „odstresowujące” (dogoterapia). Organ uznał je za obszar potrzeb osobistych, a nie realny mechanizm uzyskania lub zabezpieczenia przychodów. W takich sprawach niespójności w opisie (gdzie pies przebywa i co dokładnie chroni) potrafią przekreślić całą argumentację. 

VAT: odliczenie trudniejsze niż PIT, ale nie zawsze bez szans 

Wątek VAT bywa jeszcze bardziej problematyczny, bo tu kluczowe jest wykazanie związku zakupów z czynnościami opodatkowanymi. W interpretacji z 28 września 2022 r. dyrektor KIS nie zgodził się na odliczenie VAT od wydatków na utrzymanie psa stróżującego, wskazując na brak „ścisłego i niebudzącego wątpliwości” związku z działalnością.  

Co ważne, nawet rozbudowany opis ryzyka (ochrona poufnych danych, sprzętu klientów, wyjazdy do kontrahentów, monitoring i alarm) nie przesądził sprawy na korzyść podatnika. Fiskus w takich przypadkach potrafi uznać, że utrzymanie psa jest zbyt „pośrednie”, a jednocześnie miesza sferę firmową z prywatną, jeśli działalność jest prowadzona w miejscu zamieszkania. Do tego dochodzi kwestia faktur i sposobu używania psa, bo sam wpis na fakturze nie tworzy jeszcze prawa do odliczenia.  

W praktyce bez bardzo precyzyjnego wykazania, że wydatek służy działalności, odliczenie VAT może być trudne do obrony. A jeśli przedsiębiorca jest na ryczałcie, to i tak nie rozliczy kosztów w PIT, choć temat VAT pozostaje odrębną historią. 

Co zrobić, żeby nie przegrać w razie kontroli? 

Najbezpieczniejsze podejście to traktować psa jak element realnej ochrony firmowego majątku, a nie „dodatek” do wizerunku. Opis powinien jasno pokazywać, co dokładnie jest chronione, dlaczego inne środki są niewystarczające i jaką rolę pies pełni na co dzień. Jeśli pies ma też funkcje prywatne, trzeba liczyć się z dyskusją o proporcji i z koniecznością sensownego jej uzasadnienia. Równie ważna jest spójność: gdzie pies przebywa, kiedy stróżuje, a kiedy nie ma go w miejscu prowadzenia działalności.  

Warto pamiętać, że interpretacje są indywidualne, a ich treść może być później oceniana inaczej w innym stanie faktycznym, a nawet zmieniana przez szefa KAS. Na końcu i tak wygrywają dowody: dokumenty, faktury, logiczna narracja i brak sprzeczności. Jeśli temat ma większą wagę finansową, sensownym ruchem bywa własny wniosek o interpretację – pod warunkiem, że opis będzie dopięty na ostatni guzik. 

Terminal płatniczy za 0zł przez rok

Zamowterminal - Poradniki

Skontaktujemy się z Tobą w 3 minuty
między 8:00 a 16:00 w dni robocze

Klikając w przycisk „Zamów rozmowę” oświadczam, że zapoznałem się z polityką prywatności i informacją o Administratorze danych

Zadzwoń:

17 859 69 49

Oceń tekst

Średnia ocena: 0 / 5. 0

Oceń arytkuł jako pierwszy!

Chcę porozmawiać z Doradcą

Chcę porozmawiać z Doradcą - Modal

Chcę poznać ofertę

Chcę poznać ofertę